Serbia jest obecnie w poważnym kryzysie politycznym, który trwa od katastrofy na dworcu w Nowym Sadzie w listopadzie 2024 r., gdy zginęło 16 osób. Tragedia wywołała masowe, prowadzone głównie przez studentów protesty przeciwko korupcji, brakowi odpowiedzialności władz i sposobowi funkcjonowania państwa. To właśnie studencie manifestacje doprowadziły ostatecznie do rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych (25 października – regularnie powinny się odbyć dopiero pod koniec 2027 r.). Zbudowany na sprzeciwie wobec władzy ruch studencki wystawia w nich  własną listę stając się głównym konkurentem obozu Aleksandara Vučicia rządzącego krajem od ponad dekady (opozycja, organizacje studenckie i obywatelskie zarzucają władzy m.in. podporządkowanie mediów i instytucji państwowych oraz nierówne warunki wyborcze, Vučić te oskarżenia odrzuca i przedstawia protesty jako próbę destabilizacji państwa wspieraną z zagranicy).

Serbia formalnie chce wejść do UE, ale utrzymuje bliskie relacje z Rosją i Chinami, a jej negocjacje akcesyjne od lat posuwają się bardzo wolno. Październikowe wybory będą więc przede wszystkim sprawdzianem, czy wieloletnia dominacja obozu Vučicia się utrzyma, czy ruch studencki przełoży masowe protesty na wynik wyborczy.

Najnowszy sondaż Faktor Plus daje liście Vučicia 48,6 proc. poparcia, a liście studenckiej 37,1 proc., ale wyniki innych badań są wyraźnie inne i wskazują na znacznie bardziej wyrównaną rywalizację.